księga gości

2010
sierpień
2009
październik
wrzesień
sierpień
marzec
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
sierpień
maj
kwiecień
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień

blog.pl

Będzie Dzidziuś :)
Więcej na www.nowasela.blogspot.com

Zapraszam :)
sela 2010-08-27 14:17:40
skomentuj (3)


Moja codziennosc...
.. zabieganie... brak czasu spedzanego razem.. brak czasu w ogole.. proby rozmowy... brak cierpliwosci... czasem brak nadziei... gotowanie... sprzatanie... samotnosc... poczucie winy... zmeczenie... chec rozplakania sie... rozczarowanie... tesknota... zniechecenie... brak sily na zabanie o siebie... i znowu gotowanie... poczucie tkwienia w miejscu... zapominanie jak to bylo kiedys...

sela 2009-10-13 19:32:40
skomentuj (6)
Po urlopie
Doczekałam się w końcu urlopu. Po praktycznie roku (nie licząc Bożego Narodzenia i Wielkanocy) był to pierwszy kilkudniowy urlop. W tym roku dużo skromniej niż rok temu, wybraliśmy się do Szczawnicy. Pieniny są przepiękne, choć potrafią dać w kość. Urlop opiszę kiedy indziej, może tym razem już naprawdę uda mi się zamieścić jakieś zdjęcia ;)

Tymczasem pora wrócić do rzeczywistości. Jutro znowu do pracy :( A w przedpokoju czeka na mnie sterta rzeczy do rozpakowania... Tego właśnie najbardziej nie lubię po wakacjach...

sela 2009-09-28 20:59:06
skomentuj (0)
Minęło sporo czasu...
od ostatniej notki. Nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zagląda. Ale może zacznę znowu pisać :)

Od roku  i 3 dni jestem mężatką, Czy szczęśliwą? Nie wiem, czasem tak, czasem nie ;)
Wiedziałam, że będze trudno, choć przyznam, że nie aż tak. Pierwszy poważny kyzys za nami. W tysiącach spraw się nie możemy dotrzeć i nie wiem, czy kiedykolwiek dotrzemy. Głównie chodzi o pierdoły, drobnostki... Wiele pracy jeszcze przed nami...

Mieszka się cudownie. Wielu rzeczy brakuje. Niedawno kupiliśmy kanapę na kredyt, ale poza nią i stołem nie mamy innych mebli w dużym pokoju. Kwiatek i telewizor (w dodatku pożyczony) stoi na pudłach - bardzo oryginalnie ;) Nie narzekam, choć czasem mnie ten brak już męczy. Chciałabym mieć już gdzie poustawiać moje pierdoły gromadzone latami ;) Albo pozawieszać obrazki, ale nie chcę wiercić dziur póki nie ma maebli. Tymczasem cieszę oczy tym, co wyszperam w internecie. Szukam różnych inspiracji do mieszkania. Moglabym cały dzień przesiedzieć na takim oglądaniu ;) Mam plany porobić parę rzeczy samodzielnie, choć nie wiem, co z tego wyjdzie. Jak wyjdzie, to zamieszczę zdjęcia :)


sela 2009-08-19 21:48:40
skomentuj (3)
Zaczelo sie!
Wczoraj przywiezli czesc mebli, dzis zaczal sie montaz kuchni :) Juz zaczynamy czuc, ze nadchodzi "godzina zero: ;) Nie wszystko bedzie zrobione i gotowe od razu, ale powoli bedziemy sie urzadzac :) Plany na przeprowadzke: 1 kwietnia - oby sie udalo! ;)
sela 2009-03-25 20:27:15
skomentuj (6)
Remont trwa
Juz niewiele brakuje, ale zawsze na koncu moze sie jeszcze cos spierdzielic. Ciagle napotykamy na jakies problemy - mniejsze lub wieksze. Ja jestem dobrej mysli, ze jeszcze w tym miesiacu sie przeprowadzimy. Zbieram pudla z pracy, w ktore sie zapakujemy. Biuro jest w stanie masakrycznym, nie jestesmy w stanie juz utrzymywac porzadku. Za duzo tego wszystkiego: lustro do lazienki, umywalka, rzeczy bierzace, wszystko sie sklada na kupie... Nie pomaga moja suknia slubna, zajmuje sporo miejsca, wisi na szafie i utrudnia mi do niej dostep. Jakby ktos znal osobe zainteresowana, to chetnie odsprzedam! :)

Czasu ciagle malo - albo w pracy, albo po sklepach cos ogladac, zalatwiac. Dojazdy do lazienki juz mnie dobijaja... Zyje tylko mysla, ze juz niedlugo sie to zmieni. Mam nadzieje. Czlowiek nie docenia wielu drobiazgow, tutaj to dostrzegam. Np tego, ze jak sie rano obudzi to moze sobie swobodnie w pizamie zawedrowac do lazienki. Albo tego, ze po kapieli moze sie przebrac w pizame. Albo tego, ze ma duzy strumien wody w kranie... I takie tam rozne duperele, ktorych na codzien sie nie dostrzega ;)

P.S. Oswajam sie z thermomixem... :) Choc tu mam kiepskie warunki na jakiekolwiek kucharzenie... Nie moge sie doczekac wlasnego piekarnika :)

P.S.2 Czy ktos wie, gdzie mozna dostac dobry materac?

sela 2009-03-10 22:12:57
skomentuj (4)
Matko Kochana!
Zakochalam sie!

Poszlam dzis na prezentacje cuda zwanego Thermomix. Z nastawieniem dosc sceptycznym, bo cudo to kosztuje 4 tysiaki. TYSIAKI. PLN na szcescie, nie euro  ;) Przed prezentacja slyszalam, ze to garnek za 4 tysiaki, ktory robi rozne rzeczy i zastepuje wiele urzadzen. No ale kto by kupowal garnek za 4 tysiaki?

Otoz ja :)
Na szczescie jest opcja rat ;)

To, co zobaczylam naprawde mnie zaskoczylo i skusilo. A ile sobie pojadlam i jakie to dobre bylo! I najlepsze, ze wcale duzo nie zjadlam, a bylam bardzo najedzona. Moze jakbym miala juz na stanie mikser, robot kuchenny i garnki, to byloby mi szkoda, ale ze nie mam, to wole kupic thermomixa niz ta cala reszte.
Mozna w tym gotowac, gotowac na parze, miksowac, szatkowac, mielic (wszystko: cukier, ziarna, mieso, lod, mrozone owoce), robic wszelkie ciasta, przetwory, robic napoje, w tym alkoholowe, wazyc itd. Jak dla mnie - zupelnego zielenca w gotowaniu jest to cos wymarzonego. A do tego jest mnostwo przepisow na fajne dania. I najcudowniejsze jest to, ze to proste, nie ma tysiaca czesci, wszystko sie super latwo myje, noze sie nie tepia, wszystkie dania przygotowuje sie bardzo szybko i latwo, a przy tym mozna zrobic wiele rzeczy, ktorych by sie samemu raczej nie robilo - jak pieczywo, maslo, majonez itp no i duzo taniej i zdrowiej niz to, co sie kupuje. A jak sie ma male dziecko, to jeszcze wieksza oszczednosc.

I jakbym miala kase, to sprezentowalabym to wszystkim!
Ale trzeba podejsc do sprawy rozsadnie. Kupie, wyprobuje i sie wypowiem ;) Na razie, tyle, co zobaczylam w ciagu 2 godzin, to rewelacja. Jakby ktos chcial isc na prezentacje (i sobie pokosztowac;)), to moge dac kontakt. Ale zeby nie bylo ze namawiam, bron Boze, nie namawiam.

Ech... no zakochalam sie.... :)

sela 2009-01-07 22:14:54
skomentuj (6)
Poszlam do spowiedzi.
Od zawsze nie lubilam tej parafii, a dzisiejsza spowiedz potwierdzila mnie w moim uczuciu ;) No zdenerwowalam sie no. Ksiadz zadal pare tendencyjnych pytan, po odpowiedzi na ktore wyszlam na osobe jeszcze gorsza niz jestem. Ale halo, gdzie druga strona medalu? Czyz okolicznosci sie nie licza? Czy moja sytuacja nie ma znaczenia?
Natepna moja spowiedz bedzie u kapucynow, inaczej sie nie bawie.
sela 2008-12-23 10:15:09
skomentuj (0)
przedświątecznie
Biore się do roboty!

Mam zamiar posprzątać, przyozdobić  jakoś "nasz" pokój, dokupić jeszcze jakieś coś. Tą pierwszą część najchętniej bym pominęła, ale zacznę od tego co najgorsze - kuchni i ubikacji, a potem juz jakoś pójdzie, o ile mąż nie będzie stawiał oporów, że mu przestawiam rzeczy...

Dziś kupiłam gałęzie jodły i jemołę. Jak co roku wybrałam się na giełdę kwiatową. Coraz mniej się to opłaca, ale to już trochę tradycja świąteczna ;) Będę coś kombinować z tego, co mam, choć wielu rzeczy mi brakuje. W pokoju obok, u teściowej jest wszystkiego pod dostatkiem - kokard 123478000 kolorów ;) itd. ale nie chcę się prosić. Czeka mnie dużo pracy, bo chcę jeszcze pomalować drewniane ptaszki, które jakiś czas temu zakupiłam via allegro. No i dzisiaj wypad do castoramy, aby podjąć decyzję w sprawie kolorów do mieszkania...

To lecę :)

WESOŁYCH WSZYSTKIM! :)
sela 2008-12-22 12:32:33
skomentuj (3)
marudow cd
Remont idzie baaardzo wolno. Az przestal cieszyc... Perspektywa spedzenia calej zimy w biurze mnie przeraza. Tesciowie juz nie tyle  daja do zrozumienia, co mowia wprost, ze jestesmy na ich lasce i ze musimy sie podporzadkowac... I w ramach tego wymyslaja rozne dziwactwa dotyczace mycia i suszenia naczyc itp. Moja obecnosc w biurze jest dla nich czesto wielkim zaskoczeniem. Ja rozumiem ze pracuje na dwie zmiany, ale to tym bardziej moga sie mnie spodziewac i rano i popoludniu, skoro nie wiedza jak pracuje w danym dniu. A oni czesto na moj widok reaguja: "Basia! To ty nie w pracy?!" Tydzien temu w nocy z soboty na niedziele o godzinie 00.20 moj tesc wszedl do naszego pokoju bez pukania i tez byl zdziwiony, ze jestem... A w niedziele pytali Lukasza, czy jestem w pracy... Takze, nie czuje, sie welcome... To poczucie bycia uzaleznionym mnie denerwuje i meczy. Jak tylko tesciowa przychodzi, boli mnie brzuch z nerwow. Lubie ja... ale na odleglosc i na krotko...
A do tego ten brak lazienki, dojazd do moich rodzicow i mycie zajmuje mi ok. 1,5h a to duzo w ciagu dnia...
Jak juz bedziemy miec sciany, podloge, lazienke i plytki w kuchni to sie przenosimy. Ale na razie zaden z tych elementow nie jest ukonczony...

Na pocieszenie spadl snieg. Ogolnie nie lubie sniegu, ale zrobilo sie tak swiatecznie... :)
sela 2008-11-23 00:15:43
skomentuj (7)